Skończyli już gadać i nas odesłali. Przeszłam do innego budynku i zaczęłam się rozglądać. Czemu nie ma ze mną Shinku... Jest jedynym co mi zostało po byciu aniołem, no i... Te skrzydła... Moja Shinku. Pamiętam tylko, że dostałam ją od rodziców, ale nie wiem kiedy i z jakiej okazji. Zawsze jest ze mną (została ożywiona przez zaklęcie). Tylko ona mi pomagała... W końcu w którymś pokoju znalazłam coś... interesującego.
- Shinku! - krzyknęłam. Podbiegłam do niej i ją przytuliłam. Nie, nie uśmiechnęłam się nawet wtedy. - Tęskniłam za Tobą!
- Ja też za Tobą tęskniłam, Roza - powiedziała. - Wiesz o co tu chodzi?
- Mamy się nauczyć kochać ludzi czy jakoś tak... - odparłam.
- Czyli to tak? - spytała się znowu.
- No chyba... - odpowiedziałam. - Może obejrzymy tę akademię?
- Jasne! - powiedziała szczęśliwa. Wyszłyśmy z tamtego pokoju i poszłyśmy dalej korytarzem. Na każdych drzwiach była jakaś kartka. Chyba było tam napisane czyje są te pokoje. W końcu znalazłyśmy jakiś na którym była kartka z moim imieniem. Weszłyśmy do środka.
- Chyba tutaj mamy mieszkać... - stwierdziłam.
- Najpewniej - odparła. Pokój nie był jakiś ogromny. Nie mam co narzekać. Muszę sobie zapamiętać gdzie, co tutaj jest. A, no i oczywiście: Z dala od aniołów. Zwłaszcza tego...
- Idziemy dalej? - spytała Shinku.
- Tak. Jeszcze na pewno jest tu wiele innych rzeczy.
- Chodź! Chodź! - krzyknęła i poszła naprzód. Poszłam za nią i po chwili dorównałam jej kroku. Jak na razie po drodze widziałyśmy: około 10 pokoi, stołówkę, kilka klas i oczywiście mój pokój.
Doszłyśmy do miejsca w którym się pojawiłam. Stamtąd poszłyśmy do miejsca w którym zemdlałam.
- Jak to wygląda z góry? - spytała Shinku pokazując na dach.
- Chyba rozumiem o co Ci chodzi - odparłam i wzięłam ją na ręce. Poleciałam na dach. - Podoba się?
- Bardzo! - powiedziała moja lalka. Kiedy znudziło nam się podziwianie tego widoku wróciłyśmy do środka. Przez długi czas szłyśmy korytarzami i otwierałyśmy różne drzwi bez przyczyny. Kiedy uchyliłam jedne z nich zobaczyłam tamtą trójkę. Oddaliłyśmy się tak szybko jak to było możliwe. Korytarze zdawały się nie mieć końca. W pewnym momencie poczułam zawroty głowy uznałam, że spowodowało to
ograniczenie mocy i niedługo mi przejdzie, więc szłyśmy dalej.
- Shin...ku... - wydusiłam z siebie po czym upadłam na podłogę. Nim całkowicie straciłam świadomość, zobaczyłam że Shinku gdzieś pobiegła. Pewnie po pomoc...
To po kogo pobiegła Shinku?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz